sobota, 26 lutego 2011

Wycieczka po delcie Mekongu (dzień 1)

Wczesnym porankiem pożegnaliśmy się z Sajgonem, by wyruszyć na 3-dniową wycieczkę po delcie Mekongu. Trafił nam się fajny przewodnik, taki z humorem, z którym przyjemnie się rozmawia. To Wietnamczyk - chrześcijanin. W ciągu dnia trochę się o nim dowiedzieliśmy. Pracuje na okrągło, siedem dni w tygodniu, 365 dni w roku - żadnego wolnego, żadnych wakacji czy urlopu. Dodatkowo, ze względu na wyznanie religijne nie może znaleźć innej lepszej pracy. Pozostaje na wyzysku prywaciarza. Ale wróćmy do kwestii zwiedzania : odwiedziliśmy farmę pszczół, posmakowaliśmy miodu, potem niespodziewanie nawiedził nas pan z wężem na ramionach; wąż był bardzo fotogeniczny i dał się pogłaskać:)



Potem udaliśmy się do wioski, gdzie ludzie wytwarzają różne rzeczy z kokosa i jego skorupy. Do degustacji trafiły się smaczne kokosowe cukierki, a na pamiątkę została nabyta torebeczka z kokosowej skorupy.

W międzyczasie zjedliśmy lunch, pogadaliśmy z kompanami podróży, porobiliśmy kilka zdjęć, przejechaliśmy się powozikiem z kucem, popływaliśmy małą łódką, która przewiozła nas do dużej łódki, a ta przewiozła nas do autobusiku, w którym czekały nas 4 h jazdy do miejsca noclegowego. Autobusik pędził jak szalony, co dotkliwie odczuła nasza kość ogonowa. I tak właśnie upłynął ten dzień.


E.

0 komentarze:

Prześlij komentarz