niedziela, 20 lutego 2011

No es bueno

First officer's log, Stardate 20022011

Okejas, trzeba to powiedzieć otwarcie: nie idzie nam to blogowanie. Jesteśmy jakieś 3 tygodnie do tyłu z wpisami, na blogu dopiero początek Chin, a my już prawie 2 tygodnie w Wietnamie.  7 wpisów czeka na kartce, ale nie ma kiedy ich przepisać. Bida, bida.
Wieczorami nie mamy siły na wpisy, a w środku dnia szkoda nam czasu na przesiadywanie przed kompem. Zdjęcia załączamy w miarę na bieżąco, ale to wielkiego wysiłku nie wymaga. Nie mamy też za bardzo pomysłu jak to wszystko poprawić, bo mniej zmęczeni raczej nie zaczniemy być z znienacka. 
Ale postaramy się postarać, co drugi dzień chociaż coś nowego klepnąć. A tymczasem pora spać, bo jutro pobudka o 6 a potem 5 godzin w autobusie z Nha Trang do Da Lat, hehe.

T.

1 komentarze:

Anonimowy pisze...

Nha Trang i Da Lat to piękne nazwy Panie. I same w sobie niepowtarzalne...

Prześlij komentarz